Czarna Hańcza pokonana z uśmiechem na twarzy:)

Startowaliśmy z przystani w wigierskim klasztorze 9 lipca. Kajaki stały się naszym jedynym środkiem transportu na kolejne dni. Pełne naszych bagaży kajaki (namioty, śpiwory, karimaty, ubrania, jedzenie itp.) wymuszały

na nas szczególną uwagę, by nie było żadnej wywrotki. Niektórym z naszej 50- osobowej grupy młodych ludzi ta sztuka nie udała się już na początku. Jednak nie załamując rąk, z uśmiechem na twarzy, choć nieco zmęczeni spotkaliśmy się wieczorem na polu namiotowym w Wysokim Moście kończąc 1 odcinek naszego podboju Czarnej Hańczy kajakiem. Wzmocnieniem na kolejne dni była Msza Św. sprawowana w warunkach polowych przez ks. Wojciecha i ks. Adama. Później były już tylko większe dawki radości- wspólny posiłek, sauna, ognisko, śpiewy, zabawy i gry aż do rana. Celem kolejnego dnia było dotarcie do Dworczyska. Udało nam się zrealizować nasz cel po mnóstwie przygód w czasie drogi. Nocleg na sianie w stodole dawał wszystkim nadzieję na suchą noc i porządny odpoczynek co też się stało po wspólnych rozmowach i podsumowaniach dnia aż do późnych godzin nocnych. 11 lipca był dniem kończącym nasz spływ. Mimo że Rygol, do której mieliśmy 2 godz drogi, była bardzo blisko jednak ciężko było się rozstać z nowpoznanymi osobami. Czarna Hańcza połączyła ze sobą ludzi i wytworzyła nowe znajomości. Wszystkich chętnych na takie przygody zapraszamy za rok. A relację fotograficzną z wyprawy można obejrzeć pod adresem: http://galeria.ksmelk.cba.pl/index.php?/category/93